#27/ post z dwoma ciastkami, absztyfikantem i hajsem

Rafał-ciasteczko w brzydkim mondeło 

 a tak czekam na hajs 

 jestem blogową moderką a hajsu dalej nie ma 

 jimmi jest absztyfikantem

pan jest ciasteczkiem numer dwa

jestem zła, bo siedzę z tyłu, a dżimi nawiguje, bo tylko on wie jak dojechać na koniec świata

w piątek pojechaliśmy z R. do mysłowic. zostałam rozdziewiczona, bo jak długo żyję, tak nigdy nie byłam w tym bliskim memu serduszku (węgielkowi?) mieście. naszym celem były koncerty zorganizowane z okazji dni mysłowic. negatyw jak negatyw - zawsze spoko, propsy dla stylóweczki basisty (Patinka patrz!), natomiast co do myslo - nadal mam mieszane uczucia. dotąd uważałam się za fana ortodoksyjnego, rojas forewer, mówiłam Mamie nawet, że idę na koncert jakiegoś zespołu, który dobrze coveruje myslo, ale teraz myślę sobie, że fajnie wybrali sobie tego Michała. niesamowicie pozytywna energia na scenie, widać, że dobrze się ze sobą czują plus to, co zrobili peggy brown, jest absolutnie urocze. doszłam również do bardzo smutnego wniosku: jestem za stara na koncerty. niesamowicie wkurza mnie gimbaza, która skacze i kręci łbami do każdej piosenki, wkurzają mnie pijani faceci przeżywający kryzys wieku średniego, którzy śmierdzą potem i napierdalają w tłum do tego stopnia, że osoba przy barierkach wciska sobie w nie żołądek. to tyle, jeśli chodzi o marudzenie. nie wiem jak skończyć, więc napiszę jeszcze, że chociaż nie widzieliśmy się od dwóch dni, to tęsknię, ale nie aż tak bardzo, bo przecież za dwa dni znów się zobaczymy. :serduszko:

#26 / Tęsknienie

Rafał pisze: 
Nie tak krótko czekaliśmy, aż znów pół tysiąca, zamienne na pięćset kilometrów, przestaną nas obowiązywać, a znów przyszło nam się rozdzielić. Dzielą nas góry, granica i, co gorsza, kolejne 300 kilometrów. Paradoksalnie, wszystko po to, żebyśmy nie musieli już odczuwać tej odległości. Na osłodę są pozostawione w pokojach ubrania (które, mam nadzieje, będą pachnąć Tobą, a nie plynem do płukania) oraz zdjęcia. Te poniżej takie są. Pierwsze z wyjazdu (służbowego niestety) do Cieszyna, pt. Rafał i pierwsze w życiu góry. Następnie: Rafał i słodziak Natalka; Eta i ET22 (zwany potocznie bykiem; chętnie znów poszedłbym z Tobą oglądać pociągi, które przecież jak my, wykolejają się czasem); Odbijane w szybach SCC z Dżimolkiem; kochane Katowice; kochana Eta.

Tęskno mi, Panie.











A tu ja na zdjęciu grupowym, rodzinnym właściwie. Pierwszy raz się załapałem, co jest zasługą samowyzwalacza. Musiałem się pochwalić.