#9/pociągi/katowice/whisky

Rafał pisze:
Nikt nie jest sobie w stanie wyobrazić, jak miło było wyjechać z Krakowa. Jeszcze nas trochę pomęczył w pociągu, gdzie temperatura była ponad normę, a nie mieliśmy co pić. :< No ale można wiele przetrwać, jeśli jedzie się (znów) w kierunku Katowic. Odwiedziliśmy McDonald'sa na Stawowej, zrobiliśmy się butelką whisky i (zapominając uprzednio o wciągniętych kaloriach) poszliśmy w miasto. Jeśli ktoś myśli, że po tej butelce bliżej nam było ku skończeniu się, to niestety się myli. To był dopiero początek dosyć ciekawej nocy spędzonej po części na dworcu, po części na nogach, a po części pod całodobowym Tesco. Takie rzeczy tylko w Kato i tylko z nami.









3 komentarze:

  1. Kraków męczący, phi.
    Zginiesz za to, powtarzam, że mi nie powiedziałeś, że jesteście.

    OdpowiedzUsuń
  2. jak tu u Ciebie cudownie! żałuję, że jestem tutaj dopiero teraz.

    OdpowiedzUsuń