#2/pociągi

Rafał pisze:
Jadę do Gdańska. W plecaku piwo, woda mineralna, kanapki kupione w markecie, zapas filmów, aparat, jakieś ubrania, szczoteczka i pasta. Mam dwadzieścia minut, by się przesiąść w Gdańsku. Bilety kupiłem już wcześniej, więc spokojnie spalam dwa papierosy, kupuję kolejną paczkę, wstępuję do McDonaldsa po kilka kanapek. Zawsze zjadam wszystko w nocy i nad ranem umieram z głodu. 
Na peronie zaczepia mnie chłopak w moim wieku. Dostaje papierosa, rozmawiamy. Dobry gość, całe życie na jego barkach, a mi ciężko czasem wstać z łóżka. W Tczewie wysiada, zagadaliśmy się. Jesteś zła, bo nie napisałem, czy już jadę. Później Ci przejdzie. Później zasnę, chociaż sen mój wyjątkowo zły był. Może było (za)zimno, może to strach przed zobaczeniem Ciebie. To nasz pierwszy raz, gdy to Ty czekasz na mnie na katowickim dworcu. Każdy z moich przyjazdów miał w sobie coś z pierwszego razu. 
Patrzę przez okno, oczy się zamykają, zimno mi i plecy bolą. Myję zęby, płucząc usta w mineralnej. To jeszcze nie ten czas, gdy można otworzyć okno i wdychać ciepłe powietrze o zapachu rdzy, spalin i pociągu. Mam jeszcze godzinę, więc zamykam oczy. Wyobrażam sobie jak możesz wyglądać. Zobaczymy się przecież znów pierwszy raz. 



eta pisze:
martwię się o Ciebie, a Ty nazywasz ten strach złością.




1 komentarz:

  1. ach te pożegnania i powroty...
    i ciągłe czekanie...
    czas który nie daje o sobie zapomnieć

    OdpowiedzUsuń